![]() |
|
|
|
|
|
Historia Qnia |
|
Z cyklu historii niepoważnych...Zapraszam do spojrzenia na historię ludzkości widzianą oczami Qnia i moimi...Dawno temu bo jakieś 11 milionów lat biegał sobie po
stepie qń, (mógł już biegać bo
wtedy powstał właśnie nowiuśki step) nie był sam wcale, ciągnął za sobą
cały dorobek dotychczasowego życia, kilka żon i całą czeredę rozbrykanych
dzieciaków. Ów qń nie miał
lekkiego życia, zewsząd czaiły się na niego jakieś drapieżniki, co kawałek napadał na jego rodzinkę jakiś młodzieniaszek, który próbował
zabrać mu dorobek i podwalać się do jego całkiem atrakcyjnych jeszcze
qńskich niewiast, a i jedzenia nie zawsze matka natura dawała pod dostatkiem,
musiał więc, ten qń troszkę ruszać swoją okazałą głową aby przetrwać w
takich niesprzyjających warunkach. Zmieniał więc miejsce zamieszkania co rusz
i nie spał nawet dłużej na raz niż pięć minut, aby go jacyś nie
podmienili. Nie dojadał zbytnio szczególnie zimą, więc żołądek mu się
przez lata nieco skurczył i przeszedł na trawę i korzonki. Ale pamiętał jak
mu jakiś pradziadek wspominał o liściach z drzew i młodych pędach roślin.
I tak sobie żył następne parę milionów lat aż kiedy
miał już na karku sporo, w paradę do kompletu wszystkich nieszczęść zaczął
mu wchodzić człowiek. No i tu się dopiero zaczyna...
Niedawno taka owłosiona małpa rzucała bananami w stada
wędrujących koni ze strachem uciekając na czubek słysząc tentent tabunów
końskich, a tu patrzcie! Ledwo zlazła, ledwo się wyprostowała i posmakowała
mięska już dawaj , uganiać się z maczugą za qńską rodzinką.
Nie wytrzymał tego stary qń i oddał ostatnie tchnienie pośród zielonych łąk.
Ale zanim to się stało, wiedział już dobrze, i
wszystkie jego dziatki też, że pewniej jest w grupie, że bezpieczniej na
otwartym terenie, że trzeba sobie nawzajem ufać i mieć stale kontakt z
pozostałymi. Ale i człowiek nie w ciemię bity, przyglądał się koniom nie
tylko w "gastronomiczny" sposób, a jeden kiedyś wylazł ze swej nory
stanął na wierzchołku pagórka i spojrzał w dół na równinę, pogrzebał
roztropnie w przepastnej dziurze swego nosa, a potem ten paluch skierował w dal
i wybełkotał: - Ło! qń! i tak już zostało do dzisiaj...
Jakieś naście tysięcy lat temu jak już człowiekowi
trochę włosy wypadły i rozumu przybyło nauczył się uprawiać ziemię i
hodować zwierzęta. Najpierw położył swoje włochate łapy na psie dużo później
na owcach, kozach, świniach i krowach, a qń wciąż pozostawał poza jego zasięgiem.
Postanowił więc, człowiek qniem się "zaopiekować" i tak kombinował,
tak się nalatał wkoło po stepie, że w końcu, upór mu się opłacił i
zagonił stadko do swojej zagrody. Ale sporo czasu mu to zajęło bo bez mała 9
tysięcy lat.
I tak oto, właśnie, wyglądał początek końca qńskiej
wolności.
Niczym grzyby po deszczu zaczęły wyrastać osady a przy nich zagrody ze zwierzyną. Najpierw w Azji południowo-zachodniej, a później to już wszędzie się tego nauczyli, wszędzie znaczy w Starym Świecie. Zaraz potem to było, albo może troszkę później, jakieś 5 i pół tysiąca lat temu, jak jeden spryciarz w Mezopotamii albo w Indiach wynalazł koło. Wtedy to się wszystko potoczyło dużo szybciej. Zaczął się wyścig z czasem.
-Po co bierzesz wołu, dziadu! Wrzeszczała baba.
-Weź qnia! Szybciej biega, baranie jeden!
I tak oto człowiek nauczył się współżyć ze zwierzętami
no i naturalnie, wykorzystywać je.
Najpierw karmił qnia tym co miał, a że pierwsze co udało
mu się uhodować to był jęczmień i pszenica to karmił cały inwentaż tym
dobrem i patrzył jak mu rośnie. Z tamtych czasów pochodzi powiedzenie"
Chłop śpi, a mu samo rośnie". I tak sielsko mijały lata i chudo zimy i
byłoby pewnie tak do dziś gdyby nie fakt, że człowiek to niezmiernie
paskudna istota i jak mu już tak dobrze było, samo wszystko rosło, nudzić się
zaczął okropnie i znów sadzać paluch do dziury w nosie. Wyjął go i
szyderczym wzrokiem spojrzawszy wkoło wymyślił wojnę.
Tego tylko wszystkim wkoło brakowało!
Ubrał qnia w zbroję i dawaj napadać, grabić, gwałcić i mordować. Sprytnie się na qńskim grzbiecie usadowił i ani myślał złazić, tak naprawdę to oczywiście qń za niego większość czarnej i mokrej roboty wykonał.
I patrzcie! Że ten zbir jeden bez siedła i strzemion
się obył aż do roku około 200 p.n.e. Aż to pewien Hun, Attyla, zakapior
niemiłosierny z bandą kolesiów używając qnia i strzemion pół Europy zachodniej z
dymem puścili i wyrżnęli wszystkich w pień.
Ale Europa twardo się przed siedłem ze strzemionami
broniła jeszcze tysiąc lat, chyba z tej do Hunów nienawiści...
C.D.N. Do góryMichał Skrzyński
|
|